Przed chwilką zauważyłam, że... Dagon nie żyje
I tu wielki problem, bo nie wiem, dlaczego.
Wczoraj jeszcze wszystkie żabcie były ruchliwe, żwawe. A dzisiaj on leży na pleckach na żwirku.
Pozostałe żabki szybko wyłapałam, dałam do innego zbiornika, zaraz będę wszystko wyparzać.
Mogę zrobić coś jeszcze?
Co mogło spowodować jego śmierć?
Nie zmienialiśmy pokarmu, miejsca akwarium, wodę podmieniałam ostatnio kilka dni temu.
Z przejęcia zapomniałam dodać, że ma idealnie na środku klatki piersiowej dziwne zasinienie. Jakby mu serduszko pękło
Bardzo współczuje, to bardzo przykre, gdy odchodzi maleńkie stworzonko którym sie opiekujemy najlepiej jak potrafimy . Ale w tym wypadku nikt nic nie pomoże. Jedynym pocieszeniem jest to, ze zabcia sie prawdopodobnie nie męczyla.
To Twoj pierwszy karlik czy jeden z trzech nowych? Dziwne, ze lezala na plecach na dnie, przewaznie leza normalnie grzbietem do gory. Moze o rzeczywiscie cos z sercem albo z plucami, jakas wada, prawdopodobne że genetyczna jezeli byly z chowu wsobnego. Albo byl slaby - w naturze bylby juz dawno zjedzony przez drapiezniki a w niewoli mial szanse na dluzsze zycie. Nie widze innej przyczyny.
No chyba ze mialas do czynienia z jakimis innymi(nowymi) zabami(rybami) w ciagu ostatnich dwoch tygodni i przynioslas jakas chorobe, ale wydaje mi sie to malo prawdopodobne.
Porzadnie wyczysc akwarium, opłucz kamienie, zwir i roslinki pod biezaca woda i do swiezego akwarium daj profilaktycznie porcje rybkowa FMC. Ale mysle, ze to jest po prostu jakis wypadek a nie zagrozenie dla pozostalych karliczkow.
Wiek: 22 Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 22 Skąd: Żory
Wysłany: 2010-02-27, 19:07
Dagon był z pierwszego "rzutu" żabek. Czyli jakoś z października.
Ostatnia nowa żabka była w grudniu.
Ostatnia nowa roślina w styczniu.
Więc raczej nic nowego się nie przywlekło.
Pokarm od początku z tego samego źródła.
Teraz w sumie tylko mogę pilnować reszty żabek.
Miejmy nadzieję, że to nic zaraźliwego.
Teraz ze strachem patrzę na żabki, czy czasem druga nie leży...
Pomógł: 23 razy Wiek: 52 Dołączył: 29 Sty 2008 Posty: 1686 Skąd: Radom
Wysłany: 2010-02-27, 19:30
A więc to jeszcze młoda żabka była.Wśród młodych karlików występuje duża śmiertelność jeśli pochodzą z chowu wsobnego.Kiedyś kupilem 10sztuk i jedynie 2 doczekały dojrzałości.A zakupione w innym sklepie przeżyły wszystkie.To zależy od jakości materiału hodowlanego i jego pochodzenia.Tak więc niekoniecznie to musi być jakaś grożna choroba.Przy zakupie warto wziąść pod uwagę ewentualne straty i nabyć więcej sztuk.
Przez niemal półtora roku padły mi po kolei wszystkie, najdłużej bo już 8 miesięcy trzyma się Eustachy. Pomijając pleśniawkę po ucieczkach z akwarium i problemy z balonówką na początku większość żab po śmierci wyglądała dokładnie tak ja opisujesz. O ile nie leżała dłużej niż kilka godzin, lub nie miała żadnych niepokojących objawów przed śmiercią nie ma co robić paniki. Wystarczy zalać akwa kiloma kroplami mfc/fmc czy czymkolwiek innym z trypaflawiną i po bólu.
Czyszczenie wszystkiego i dokładne odkażanie akwarium to moim zdaniem drobna przesada i w tym wypadku i niepotrzebne zaburzanie równowagi biologicznej.
Generalnie ta jak Pisze Wojtas. czasem z 10 sztuk odchowasz wszystkie a czasem masz szczęście jak choć jeden będzie zdrowy. Nikt nie powie Ci przy zakupie ile razy między sobą się krzyżowały te żabony a w przypadku karlików na handel raczej nieprawdopodobne wydaje mi się, by ktoś bawił się w poszukiwania reproduktorów w innych hodowlach
Pomógł: 23 razy Wiek: 52 Dołączył: 29 Sty 2008 Posty: 1686 Skąd: Radom
Wysłany: 2010-02-28, 09:40
No cóż,ja mam 8szt,taka mieszanka z różnych dostaw,sklepów,więc zapewne niespokrewnione.Zresztą od kilku tygodni mają gody na potęgę,już nie nadążam z odławianiem ciągle pojawiających się kijanek.Zabki by były pewnie zdrowe,gdyby udało się odchować...
Wiek: 22 Dołączyła: 10 Sie 2009 Posty: 22 Skąd: Żory
Wysłany: 2010-02-28, 11:55
Dziękuję za pomoc, zainteresowanie i miłe słowa, wiele to dla mnie znaczy
Dzisiaj pilnie obserwuję pozostałe żabcie. Chyba wszystko jest w porządku. Asmodeusz wyrwał nawet roślinkę z dna. Za dużo ma siły, bydlak.
Muszę przyznać, że Dagon od początku był słabszy od kolegów. Dawał wyrywać sobie jedzenie, był bledszy niż pozostałe żabki. No i mniejszy.
Wojtas, można już łowić plankton w stawach. Może się podejmiesz odchowania małych?
Mi tam zimą padały po 4-6 tygodniach. Gdy już były takie duże. I miałam nadzieję, że się uda
Pomógł: 23 razy Wiek: 52 Dołączył: 29 Sty 2008 Posty: 1686 Skąd: Radom
Wysłany: 2010-02-28, 17:43
To już kolejna próba,jak dotychczas jeszcze się nie udało...Jeśli zakończy się powodzeniem,to wszystko opiszę.Jak na razie,kijanki rosną.I właśnie liczę na to zróżnicowanie genetyczne.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum